Pech i szczęście to nie zrządzenia losu, to Twój wybór

Masz w życiu szczęście czy pecha? A co, jeśli możesz zacząć decydować o tym, czy masz w życiu szczęście czy pecha?

Nikt z nas nie doświadcza świata, jakim jest on naprawdę. To, co dociera do ludzkiej świadomości, to efekt przefiltrowania przez zmysły i myśli olbrzymiej dawki informacji, jaka napływa z zewnątrz. Praktycznie każdy bodziec wizualny, dźwiękowy, smakowy, którego świadomie doświadczamy jest naszą własną interpretacją tego, co otrzymujemy od zewnętrznego świata. Tak samo jest z nadawaniem znaczenia. To czy coś jest dla nas zdarzeniem pozytywnym czy negatywnym, to nie kwestia zrządzenia losu, ale naszej wewnętrznej decyzji o tym, jakie znaczenie nadamy konkretnemu zdarzeniu i kontekstu, w jakim go osadzimy.



To tak jak w słynnej metaforze o szklance i tym, czy jest ona do połowy pełna, czy pusta. Co więcej, ilość informacji, jaka napływa do człowieka we współczesnym świecie jest tak duża, że nie jesteśmy w stanie świadomie przetworzyć wszystkiego, co dostajemy. Doświadczamy świadomie tylko i wyłącznie pewnego wycinka rzeczywistości, która nas otacza. Podczas gdy w każdej sekundzie życia otrzymujesz ilość bodźców liczoną w dziesiątkach tysięcy, Twoja świadomość potrafi w tym samym czasie wyłapać zaledwie kilka z nich. I to jest bardzo dobra wiadomość, bo oznacza, że każde z nas ma wybór. Możesz zdecydować czemu chcesz poświęcać uwagę, a wtedy Twój umysł dostanie wyraźną wskazówkę, na jakie aspekty rzeczywistości ma kłaść nacisk. To od Ciebie i tylko od Ciebie zależy, czego chcesz mieć w życiu więcej, powodów do radości i zachwytu, czy powodów do narzekania i frustracji.

Byliśmy ostatnio w Egipcie. Byłem tam po raz pierwszy, więc chodziłem urzeczony wszystkim co mnie otaczało. Kiedy pływaliśmy w maskach między rafami koralowymi, byłem zachwycony, że właśnie mogę się bratać z rybkami, o których istnieniu nie miałem dotąd bladego pojęcia. W tym czasie na łódce obok toczyła się rozmowa: „rafa jak rafa...skały w wodzie. Za gorąco dzisiaj”.

Wybraliśmy się na wycieczkę quadami na pustynię. Zobaczyliśmy widoki, których nie da się porównać do czegokolwiek innego. Zwłaszcza fatamorgany nie da się do niczego porównać. Po powrocie z pustyni, pół dnia wydłubywałem piasek z zębów, tak mi się buzia cieszyła, że mogę opatulony niczym beduin spędzić pół dnia na środku majestatycznego tworu natury, który dopiero wtedy, kiedy na nim jesteś, pokazuje Ci swoją potęgę i grozę. Tymczasem w hotelu usłyszałem o tej wycieczce taką opinię: „Quady na pustyni? Taaa...słyszałem. Nie byłem, ale nie polecam. Gorąco i pełno kurzu. Chodź lepiej z nami na wódkę”.

To, co widzisz, co przeżywasz i jak postrzegasz świat, jest tylko i wyłącznie kwestią Twojego wyboru. Możesz szukać w świecie piękna i będziesz je znajdować. Możesz szukać w świecie przeszkód i będziesz się o nie potykać. Nie znaczy to, że koncentrując się na radości życia nie będziesz natrafiać na przeszkody. Owszem, będziesz. Tyle że te przeszkody nie będą Ci przesłaniały szerszej wizji tego, czego w świecie poszukujesz i czego od życia pożądasz, a dzięki temu będzie Ci łatwiej sobie z nimi radzić.

Również od Ciebie zależy, czy uważasz, że masz w życiu szczęście czy pecha. Naukowcy kiedyś dyskutowali o szczęściu i pechu. Jeden mówił, że pech jest brakiem szczęścia. Drugi mówił, że szczęście jest brakiem pecha. A przyszedł trzeci, trochę bardziej otwarty od dwóch pozostałych i powiedział: - A może ani jedno ani drugie nie istnieje bez kontekstu? Może to Ty decydujesz, czy to, co się dzieje jest szczęśliwe czy pechowe.

Miałem wypadek kilka lat temu. Na Moście Siekierkowskim w Warszawie przerobiłem na złom świeżo kupioną Toyotę Corollę. Miałem ją dosłownie dwa miesiące. O ile samochód po spotkaniu ze słupem z prędkością bliską 100 km/h stał się nie do poznania, o tyle mi udało się z tego wyjść bez najmniejszego zadrapania. Kiedy przez półtorej godziny czekałem na lawetę i chodziłem w szoku po poboczu drogi, kłębiły mi się różne myśli. Z jednej strony właśnie straciłem bardzo dużo pieniędzy i narzędzie niezbędne do pracy. Z drugiej strony straciłem połowę problemów jakie miałem do tej pory.

W momencie, w którym zrozumiałem, że jedna chwila mogła zadecydować o moim istnieniu, sytuacje, które do tej pory traktowałem jako poważne problemy stały się o połowę mniejsze, a ja stałem się od nich większy. To są te chwile, kiedy zaczynasz rozumieć, że dotychczasowe spory i niesnaski z innymi ludźmi, które jeszcze chwilę temu miały ogromne znaczenie, są sytuacjami które możesz rozwiązać w mgnieniu oka, wychodząc ponad swoje własne ego i potrzebę akceptacji przez innych. To są te chwile, w których zaczynasz rozumieć, że najlepszym momentem na to, żeby zmierzyć się ze swoim demonem i rozwiązać sytuacje, których rozwiązanie odkładasz od dawna, jest teraz, bo innego momentu może nie być.

Swoją drogą odkładanie na później najtrudniejszych do załatwienia spraw jest największą krzywdą jaką sobie robimy. To co w takich sprawach uwiera najbardziej, to nie tyle samo rozwiązanie, co nasze myśli i przekonania o potencjalnych scenariuszach, które mogą wydarzyć się później. Strach jest wytworem wyobraźni, a szczęście i pech to jedynie własne przekonania wynikające z tego jakie znaczenia sami nadajemy faktom.

Idąc dalej, uważam, że szczęśliwe życie nie jest życiem bez problemów. Jest za to życiem, w którym Twoja wizja tego kim chcesz się stać kiedy uporasz się z tymi problemami jest na tyle duża, że problemy stają się przy niej zadaniami, które trzeba rozwiązać, a nie karą niewiadomego pochodzenia potęgującą poczucie niesprawiedliwości losu.

Wszystko to sprowadza się do podstawowego pytania, jakie warto sobie zadać. Jakie są Twoje życiowe cele? To przerażające, że zdecydowana większość ludzi mówi, że nie ma dokładnie sprecyzowanej wizji siebie i swoich celów na kolejne lata. Kiedy nie masz wyrazistego celu, przeszkody po drodze mogą okazać się nie do przejścia. I tak nie wiesz dokąd idziesz, więc trafiając na mur, nawet nie wiesz czy chcesz i umiesz go pokonać. Kiedy stworzysz sobie wizję swojego celu, te same przeszkody stają się wyzwaniami, którym trzeba stawić czoła, bo punkt do którego zmierzasz jest dalej. I nawet jeśli w tym momencie nie umiesz przejść tego muru, to widząc ponad nim cel, do którego zmierzasz, zaczynasz się uczyć i szukać drogi do tego, aby wejść wyżej.

I znowu możesz mieć pecha, bo trafiasz na mur, którego nie umiesz pokonać, albo możesz mieć szczęście, bo trafiasz na mur, który musisz nauczyć się pokonać. To z kolei da Ci doświadczenie, mądrość i sprawi, że staniesz się silniejszą osobą.

To jak? Masz w życiu szczęście czy pecha?
Trwa ładowanie komentarzy...